sobota, 16 czerwca 2012

Prolog : 8 czerwca 12r.


Był 8 czerwca. Jak wiadomo rozpoczęcie EURO 2012, które odbywało się w POLSCE i na UKRAINIE. Wszyscy Polacy zafascynowani futbolem bądź też nie zasiedli wieczorem przed TV i zaczęli kibicować POLSKIEJ REPREZENTACJI. Ja także włączyłam TV usiadłam wygodnie na kanapie i zaczęłam skupiać się na grze. Lecz w pewnym momencie to skupienie przerwał mi dzwonek do drzwi.
-Cześć wam ! – zawołał jakiś chłopak, który po chwili wszedł do pokoju. Był to mój brat Mateusz.
-No siema. Co ty tu robisz? – zapytałam
-Przyjechaliśmy oglądać mecz. – odpowiedział mi
-Jak to przyjechaliśmy?
-No ja, Ania, Seba i Martyna.
-Aha. No to zaproś ich do pokoju. – stwierdziłam
Wszyscy całą swoją chmarą weszli do pokoju, w którym tak naprawdę nie siedziałam sama, iż była tam jeszcze moja mama oraz ciocia, które siedziały wygodnie jak księżniczki w fotelach.
-Dzień dobry. – przywitali się nasi goście.
-Cześć jestem Sebastian. – podał mi dłoń, chłopak Martyny
-cześć, Kasia. – przedstawiłam się także siedząc na kanapie obok Martyny i mojej siostry Izy. Seba był chyba trochę zestresowany, bo nawet nie zauważył swojej dziewczyny. Podszedł do foteli, na których jak już wspomniałam wcześniej siedziała moja mama z ciocią.
Ciocia wystawiła do niego ręka, aby się przywitać, lecz on był tak rozpędzony, że zaczął witać się z moja mamą. Zaraz oczywiście wszyscy zaczęliśmy cichutko chichotać.  Lecz on skapnął się, że coś jest nie tak.
-O przepraszam panią! – zwrócił się do cioci – Ja myślałem, że tu siedzi Martyna… - tłumaczył się – A właśnie gdzie jest Martyna? – zorientował się
Wszyscy już nie mogliśmy wytrzymać i zaczęliśmy się śmiać na pół domu.
-Tu siedzi. – odezwałam się
-Gdzie?  - pytał jak zagubiony – A tu jest. Nie zauważyłem cię
Kiedy opanowaliśmy śmiech, wszyscy zasiedli wygodnie na czym tylko mogli i gdzie tylko było miejsce. Wybiła odpowiednia i Mecz się zaczął.
-No podaj do niego. !
-No strzelaj!
-Gdzie ty tu mu nogi podkaszasz!
Zaczęliśmy wszyscy po kolei  komentować mecz POLSKA –GRECJA .
-Ale akcja, ale akcja! – krzyczał mój brat
-Zaraz będzie gol, jak nic. – dopowiedział Seba
-Jeeeest! Pięknie Lewandowski. Widzieliście jak on strzelił go główką? – nagle wybuchłam ja, jak tykająca bomba, której skończył się czas czekania.
-Jak strzelił!
-Dobry jest, dobry.
-No dobrze. Teraz jeszcze parę takich akcji musi być.
Komentowaliśmy dalej.
Podczas meczu było dużo akcji dla Polaków, lecz niestety nie udało się zdobyć gola. W pewnym momencie Grecy przejęli od nas piłkę i się zaczęło. Jeden z Greków, który niestety nie był obstawiony przez nikogo dobiegł do bramki, a my już wszystko stawialiśmy, że na pewno strzeli tego gola. Lecz zauważyliśmy, że SZCZĘSNY obronił. Powoli zaczęliśmy się cieszyć, że nie strzelili nam gola, ale usłyszeliśmy głos komentatora.
„niestety, Szczęsny dostaje czerwoną kartkę, zobaczmy co się stało na powtórce.”
-Jak to dostaje czerwoną kartkę? – zawołałam zbulwersowana
-Czekaj, oglądaj.- uspakajali mnie
-A no faulował go. – powiedział Sebastian
-No niestety musiał. Ratował sytuacje.
-No i jak my teraz będziemy grać? – pytałam
-No przecież ktoś wejdzie. – mówili mi, choć ja to wszystko wiedziałam
Zapatrzona w TV widziałam jak zdenerwowany Wojtek schodzi z murawy i nawet nie patrząc na nic od razu idzie do szatni. A za niego wchodzi PRZEMYSŁAW TYTOŃ, lecz także musiał zejść RYBUS.
-No to teraz pewnie nie obroni tego karnego.
-No ciekawe, przecież on w ogóle nie jest rozgrzany.
Z naszej strony leciały różne komentarze. Nastąpiła chwila ciszy i skupienia. Widziałam uśmiechnięty ryj jednego z Greków. W duchu sobie myślałam jedno zdanie „ i co się kurwa cieszysz downie jeden” . Nadszedł moment gwizdka i strzał.
-Jeeest! – krzyknęłam ze wszystkich sił
-Obronił!  - aż radości zawołała moja mama
Wszyscy siedzieliśmy i cieszyliśmy się z pięknej obrony TYTONIA.
Po powtórce tego wszystkiego pokazali Wojtka Szczęsnego, który usiadł w szatni i patrzył na ekran jak jego kolega broni. Kiedy zauważył, że obronił tego karnego wstał oburzony i z tego wszystkiego pogratulował w samotności koledze słowami : BRAWO KURWA!
Mecz trwał dalej, niestety już w drugiej połowie Grecy bardziej nam zepsuli humory, strzelili nam gola. Nie mieliśmy pretensji do bramkarza, przecież każdemu to się zdarza.  Mecz trwał. Polacy byli już zmęczeni, a trener nie robił żadnej zmiany.
Niestety mecz musiał zakończyć się remisem.
-ładnie grali. W pierwszej połowie lepiej niż w drugiej. – powiedział Mati
-No, ja się nie dziwie, jak Smuda nie zrobił żadnej zmiany, a oni sił nie mieli. – skomentowałam
-Nie no ładnie. Lepszy remis niż przegrana.
Po meczu pokazali 5minutowy film „Piąty stadion”, który leciał tym razem na żywo. Chciało nam się śmiać z aktorów, którzy komentowali to piękne wydarzenie. Na żywo i wyszło im to bardzo fajnie, a w naszych głowach został jeden tekst:
„Nierozgrzany tytoń wchodzi na murawę i obranie karnego! Wielkie brawa.! A mówili, że tytoń nie pomaga.  A tu TYTOŃ pomógł POLAKĄ, ale GREKĄ  to już nie pomoże.”
Po wszystkim, zakończyliśmy kibicowanie choć w naszych sercach cały czas była radość i piękny gol Roberta Lewandowskiego.  Ania wraz z Sebą i Martyną pojechali do sowich domów, a my ułożyliśmy się do snu z nadzieją, że następny mecz POLSKA – ROSJA, także będzie tak udany. 



 "I ja wam pokazałem, że POLAK POTRAFI ! Oleee! " haha ! TYTOŃ - jesteś bogiem uświadom to sobie! :D"


______________________________________________________________
Mamy prolog. Mam nadzieję, że się spodoba. 
Dołączajcie się do obserwatorów, jeśli was to kręci! :D 

Z góry dzięki. Pozdrawiam! :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz