Był 8 czerwca. Jak wiadomo rozpoczęcie EURO 2012, które
odbywało się w POLSCE i na UKRAINIE. Wszyscy Polacy zafascynowani futbolem bądź
też nie zasiedli wieczorem przed TV i zaczęli kibicować POLSKIEJ REPREZENTACJI.
Ja także włączyłam TV usiadłam wygodnie na kanapie i zaczęłam skupiać się na
grze. Lecz w pewnym momencie to skupienie przerwał mi dzwonek do drzwi.
-Cześć wam ! – zawołał jakiś chłopak, który po chwili wszedł
do pokoju. Był to mój brat Mateusz.
-No siema. Co ty tu robisz? – zapytałam
-Przyjechaliśmy oglądać mecz. – odpowiedział mi
-Jak to przyjechaliśmy?
-No ja, Ania, Seba i Martyna.
-Aha. No to zaproś ich do pokoju. – stwierdziłam
Wszyscy całą swoją chmarą weszli do pokoju, w którym tak
naprawdę nie siedziałam sama, iż była tam jeszcze moja mama oraz ciocia, które
siedziały wygodnie jak księżniczki w fotelach.
-Dzień dobry. – przywitali się nasi goście.
-Cześć jestem Sebastian. – podał mi dłoń, chłopak Martyny
-cześć, Kasia. – przedstawiłam się także siedząc na kanapie
obok Martyny i mojej siostry Izy. Seba był chyba trochę zestresowany, bo nawet
nie zauważył swojej dziewczyny. Podszedł do foteli, na których jak już
wspomniałam wcześniej siedziała moja mama z ciocią.
Ciocia wystawiła do niego ręka, aby się przywitać, lecz on
był tak rozpędzony, że zaczął witać się z moja mamą. Zaraz oczywiście wszyscy
zaczęliśmy cichutko chichotać. Lecz on
skapnął się, że coś jest nie tak.
-O przepraszam panią! – zwrócił się do cioci – Ja myślałem,
że tu siedzi Martyna… - tłumaczył się – A właśnie gdzie jest Martyna? –
zorientował się
Wszyscy już nie mogliśmy wytrzymać i zaczęliśmy się śmiać na
pół domu.
-Tu siedzi. – odezwałam się
-Gdzie? - pytał jak
zagubiony – A tu jest. Nie zauważyłem cię
Kiedy opanowaliśmy śmiech, wszyscy zasiedli wygodnie na czym
tylko mogli i gdzie tylko było miejsce. Wybiła odpowiednia i Mecz się zaczął.
-No podaj do niego. !
-No strzelaj!
-Gdzie ty tu mu nogi podkaszasz!
Zaczęliśmy wszyscy po kolei
komentować mecz POLSKA –GRECJA .
-Ale akcja, ale akcja! – krzyczał mój brat
-Zaraz będzie gol, jak nic. – dopowiedział Seba
-Jeeeest! Pięknie Lewandowski. Widzieliście jak on strzelił
go główką? – nagle wybuchłam ja, jak tykająca bomba, której skończył się czas
czekania.
-Jak strzelił!
-Dobry jest, dobry.
-No dobrze. Teraz jeszcze parę takich akcji musi być.
Komentowaliśmy dalej.
Podczas meczu było dużo akcji dla Polaków, lecz niestety nie
udało się zdobyć gola. W pewnym momencie Grecy przejęli od nas piłkę i się
zaczęło. Jeden z Greków, który niestety nie był obstawiony przez nikogo dobiegł
do bramki, a my już wszystko stawialiśmy, że na pewno strzeli tego gola. Lecz
zauważyliśmy, że SZCZĘSNY obronił. Powoli zaczęliśmy się cieszyć, że nie
strzelili nam gola, ale usłyszeliśmy głos komentatora.
„niestety, Szczęsny dostaje czerwoną kartkę, zobaczmy co się
stało na powtórce.”
-Jak to dostaje czerwoną kartkę? – zawołałam zbulwersowana
-Czekaj, oglądaj.- uspakajali mnie
-A no faulował go. – powiedział Sebastian
-No niestety musiał. Ratował sytuacje.
-No i jak my teraz będziemy grać? – pytałam
-No przecież ktoś wejdzie. – mówili mi, choć ja to wszystko
wiedziałam
Zapatrzona w TV widziałam jak zdenerwowany Wojtek schodzi z
murawy i nawet nie patrząc na nic od razu idzie do szatni. A za niego wchodzi
PRZEMYSŁAW TYTOŃ, lecz także musiał zejść RYBUS.
-No to teraz pewnie nie obroni tego karnego.
-No ciekawe, przecież on w ogóle nie jest rozgrzany.
Z naszej strony leciały różne komentarze. Nastąpiła chwila
ciszy i skupienia. Widziałam uśmiechnięty ryj jednego z Greków. W duchu sobie
myślałam jedno zdanie „ i co się kurwa cieszysz downie jeden” . Nadszedł moment
gwizdka i strzał.
-Jeeest! – krzyknęłam ze wszystkich sił
-Obronił! - aż
radości zawołała moja mama
Wszyscy siedzieliśmy i cieszyliśmy się z pięknej obrony
TYTONIA.
Po powtórce tego wszystkiego pokazali Wojtka Szczęsnego,
który usiadł w szatni i patrzył na ekran jak jego kolega broni. Kiedy zauważył,
że obronił tego karnego wstał oburzony i z tego wszystkiego pogratulował w
samotności koledze słowami : BRAWO KURWA!
Mecz trwał dalej, niestety już w drugiej połowie Grecy
bardziej nam zepsuli humory, strzelili nam gola. Nie mieliśmy pretensji do
bramkarza, przecież każdemu to się zdarza.
Mecz trwał. Polacy byli już zmęczeni, a trener nie robił żadnej zmiany.
Niestety mecz musiał zakończyć się remisem.
-ładnie grali. W pierwszej połowie lepiej niż w drugiej. –
powiedział Mati
-No, ja się nie dziwie, jak Smuda nie zrobił żadnej zmiany,
a oni sił nie mieli. – skomentowałam
-Nie no ładnie. Lepszy remis niż przegrana.
Po meczu pokazali 5minutowy film „Piąty stadion”, który
leciał tym razem na żywo. Chciało nam się śmiać z aktorów, którzy komentowali
to piękne wydarzenie. Na żywo i wyszło im to bardzo fajnie, a w naszych głowach
został jeden tekst:
„Nierozgrzany tytoń wchodzi na murawę i obranie karnego!
Wielkie brawa.! A mówili, że tytoń nie pomaga.
A tu TYTOŃ pomógł POLAKĄ, ale GREKĄ
to już nie pomoże.”
Po wszystkim, zakończyliśmy kibicowanie choć w naszych
sercach cały czas była radość i piękny gol Roberta Lewandowskiego. Ania wraz z Sebą i Martyną pojechali do
sowich domów, a my ułożyliśmy się do snu z nadzieją, że następny mecz POLSKA –
ROSJA, także będzie tak udany.
"I ja wam pokazałem, że POLAK POTRAFI ! Oleee! " haha ! TYTOŃ - jesteś bogiem uświadom to sobie! :D"
______________________________________________________________
Mamy prolog. Mam nadzieję, że się spodoba.
Dołączajcie się do obserwatorów, jeśli was to kręci! :D
Z góry dzięki. Pozdrawiam! :D

